Frequently Asked Questions

FAQ

czyli baza wiedzy i ważnych odpowiedzi

O obozie

Jest to obóz (taki prawdziwy, z namiotami i w ogóle) po angielsku o nazwie NO FEAR camp – Biblijny Obóz budzenia Odwagi, w skrócie BOBO. 

Jak na obóz przystało będzie polana, będzie ognisko, komary i czasem słońce, czasem deszcz, a czego nie będzie, albo raczej co chcemy wyeliminować to strach. Jednym z wielu sposobów, na które będziemy walczyć ze strachami jest używanie języka angielskiego cały czas, aby przestać się go bać. 

Jest też Biblijny, bo Biblia bardzo wiele mówi o odwadze. Swoją drogą dobra książka, 10/10, polecam.

A po to, żeby uczestniczyć w swoim życiu, a nie patrzeć na nie z pozycji obserwatora. Kiedy strach dominuje twoje życie, wtedy lęk przed opinią innych, ryzykiem finansowym, zmianą pracy czy kraju i kończy się na tym, że stoisz w miejscu i masz życie nudne jak flaki z olejem, a co najgorsze: to nawet nie ty podejmujesz te wszystkie decyzje, robi to za ciebie twój strach. 

Bo niepodejmowanie żadnej decyzji też jest decyzją.

Chcesz ŻYĆ? Tak naprawdę żyć? 

Chcesz przeżywać swoje życie, a nie być tylko publicznością na spektaklu? 

Jeżeli odpowiedziałeś sobie “oh, yeah!”, to super, NO FEAR Camp jest idealnym miejscem dla ciebie!

Tutaj będzie śmiesznie, będzie będzie ciekawie, będzie bez krawatów oraz kija w dupie i na pewno nie będzie nudy, a kijem, żeby na coś się przydał będziemy przeganiać strachy.

Obóz zaczyna się o 12:00, 19 lipca, a kończy o 12:00, 26 lipca 2026.
Najprawdopodobniej będziemy na łące przy Świetlicy Wiejskiej w Witkowie.

Witków to świetna miejscówa dla tych którzy boją się wszystkiego, bo tam mało co jest. Nie ma prysznica, są dwie toalety, więc kto pamięta Boba budowniczego ten ręka pod budkę.

Szczegóły nadal są dookreślane, więc zapisz się do naszego newslettera jeżeli chcesz być na bierząco.

1100 PLN, tyle nam wyszło po podliczeniu ile dewolajów wychodzi na uczestnika.

Pamiętaj, że w cenie nie zawiera się transport na miejsce (jeżeli potrzebujesz podwiezienie daj znać) i musisz wziąć ze sobą parę rzeczy.

Możesz rzucić okiem na Szczegóły obozu, gdzie dowiesz się za co płacisz.

Do każdego kto chciałby potrenować angielski i przełamywać swój strach. Kto lubi czuć się młody i lubi być wśród młodych.

Poza tym bądź jaki chcesz: śmiały albo nieśmiały, duży albo mały. Możesz mówić po angielsku biegle albo tylko troszeczkę.

Organizatorem jest „Stowarzyszenie NO FEAR” z Polski z wolontariuszami z różnych krajów.

Wszystkie zyski Stowarzyszenia muszą być przeznaczone na pożytek działalności statutowej. Mówiąc bardziej po ludzku: jest to firma, która wszystko co zarobi musi wydać na coś pożytecznego i nie ma właścicieli, którzy czerpią z niej zyski dla siebie.

Więcej danych papierologicznych znajdziesz tutaj: rejestr.io/krs/1240025/stowarzyszenie-no-fear

Tyle od strony formalnej.

Od strony ludzkiej, pomysłodawcą, szefem całości i motorem tego wszystkiego jest Martin Lechowicz. Jeżeli kojarzysz go z internetu, to pamiętaj, że to co najbardziej popularne rzadko jest tym, co najbardziej wartościowe. Martin jest bardziej znany z wesołych piosenek i wolnościowych poglądów, ale mniej z tego, że prowadzi od 16 lat podcast o Biblii o nazwie Odwyk.

Ten podcast przez lata przyciągnął nieprzeciętnych ludzi: twórczych, odważnych, nietypowych i czasem trochę dziwnych, którzy z czasem zaczęli się spontanicznie spotykać. Przez lata organizowali spontanicznie obozy, które nazywali „OdwykCamp”, w 2022 roku założyli „To Be Happy C.I.C.”, w 2023 pojechali współorganizować obóz na Ukrainie (nikt inny nie chciał), w 2024 zoorganizowali obóz językowy dla młodzieży z Domów Dziecka i nie tylko, a od 2025 robią już w pełni po swojemu i bez ograniczeń. Od 2026 roku powstała nowa formalna forma działalności jaką jest właśnie Stowarzyszenie NO FEAR.

Martin Lechowicz od 1995 roku brał udział w amerykańskich obozach językowych organizowanych w Polsce przez International Messengers. Najpierw jako uczestnik, przez kolejne 15 lat jako tłumacz. Potem była długa, długa przerwa, ale w końcu tęsknota do obozów wygrała.

Otóż, bardzo wiele, bowiem Paweł Apostoł (ten z Biblii) mówi “Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia” (2TM 1:7) i nie są to tylko słowa, ale mają one przełożenie w realnych czynach. 

Jakich zapytasz? 

A na przykład takich, że to chrześcijanie orędowali zniesienie niewolnictwa mimo nacisków bogaczy, którzy wielu niewolników mieli i mimo prześladowań, to chrześcijanie zajmowali się chorymi podczas plagi Cypriana w Rzymie, wtedy kiedy poganie się bali to robić, w rezultacie dzięki udzielanej opiece chrześcijanie (i poganie, którymi chrześcijanie się zajmowali) umierali trzy razy rzadziej niż ci drudzy, a na koniec ulubiony argument Korwina ad hitlerum, czyli to chrześcijanie wokalnie i odważnie sprzeciwiali się Hitlerowi, Mao Zedongowi czy Stalinowi. 

Czemu oni się nie bali nawet kiedy byli zupełnie sami przeciwko milionom? Właśnie to będziemy odkrywać na NO FEAR campie, to rzecz jasna nie będzie to obóz czynów heroicznych, nie wspinamy się na Mount Everest przed śniadaniem by na wieczór zdążyć pokonać smoka niczym święty Jerzy, ale będziemy robić rzeczy wcale nie mniej ważne, tutaj budzimy odwagę, która gdzieś tam w tobie sobie śpi i pochrapuje. Tę, która od zawsze w tobie jest, nawet jeśli jeszcze jej nie dostrzegasz. Im częściej ją ćwiczysz, tym więcej robisz miejsca na zupełnie inne, nowe rzeczy, które zmieniają życie oraz czynią je o wiele ciekawszym!

Nie, w żadnym wypadku.
„Chrześcijański obóz” oznacza, że to organizatorzy są chrześcijanami a nie uczestnicy.
Jedyne o co prosimy uczestników to respektowanie wierzeń, przekonań i poglądów innych współuczestników obozu, nawet jeżeli się z nimi nie zgadzają.
Różnorodność poglądów, prawo do własnych, osobistych przekonań i otwarte rozmawianie na tematy Boga i wiary, są właśnie tym, do czego najbardziej zachęcamy i co szczególnie promujemy na obozach. Obóz „tylko dla chrześcijan” byłby sprzeczny z naszymi poglądami.

Żeby obóz miał atmosferę a nie miał problemów musimy się zgodzić na parę ograniczeń w swojej niezależności. Stworzyliśmy optymalne, sprawdzone i uzasadnione minimum. 
Mamy tylko sześć zasad i są raczej oczywiste. Żeby być na obozie musisz się na nie zgodzić.

Regulamin obozu składa się tylko z 6 punktów:

1. Nie tolerujemy żadnej przemocy, bicia innych czy znęcania się. Obowiązuje to wszystkich i wszędzie. Nie będzie żadnej tolerancji dla tych, którzy krzywdzą innych.
2. To samo dotyczy prywatnej własności. Kradzież czy niszczenie rzeczy należących do innych jest niedopuszczalna. Po prostu nie. Bezwarunkowo.
3. Podczas trwania obozu nie pijemy alkoholu. Tak, szkoda, bo i nawet Jezus popijał wino z uczniami. Ale obóz to tylko 7 dni i to bardzo aktywnych. Chodzi o to, żebyśmy byli kontaktujący a nie zamuleni.
4. Na terenie ośrodka palić można tylko w wyznaczonych miejscach. Generalna zasada brzmi: możesz śmierdzieć jeżeli lubisz, ale tak, żeby innym nie śmierdziało.
5. Uczestnicy zobowiązują się, że będą słuchać poleceń kadry w sprawach związanych z bezpieczeństwem, wymogami prawa i innymi ważnymi sprawami. Przykładowo, jak organizator powie “Wojtek, zdejm z siebie ten sweter, bo jest 35 stopni” to można posłuchać albo zignorować. Ale jak organizator powie “Wojtek, wyjdź z namiotu, bo jest pożar” to nie ma miejsca na dyskusje.
6. W przypadku wątpliwości czy zasady zostały złamane, ostateczna decyzja należy do kierownika obozu.

Można polemizować czy przydałyby się jeszcze jakieś zasady, na przykład: kto śpi w dwie osoby w namiocie, ten się musi umyć. Albo: nie sikaj pod wiatr. Ale to są zwykłe codzienne sprawy, które sobie będziemy wesoło rozwiązywać.

To jest minimum, którego wymagamy. Nie tworzymy zasad na zapas i na wszelki wypadek, bo wierzymy, że zaufanie i zrozumienie dają lepsze wyniki niż przymus i zasady. Ale musimy też dbać o to, żeby wszyscy się dobrze bawili i w całości wrócili do domu, dlatego nie będzie tolerancji dla łamania żelaznych zasad na obozie.

Transport na obóz i z obozu uczestnicy (lub rodzice) organizują na własną rękę. Gdyby był z tym problem, najlepiej skontaktuj się z nami, spróbujemy razem znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Zgłoszenie

Wypełnij formularz na stronie, który pojawi się po kliknięciu w przycisk „ZGŁASZAM SIĘ”, podając swoje dane do umowy. Kopię zgłoszenia dostaniesz też na maila, wiec gdyby coś trzeba było jednak zaktualizować to możesz go załączyć w wiadomości.

Po wypełnieniu formularza ktoś z nas odezwie się do ciebie z informacją co dalej.

Możesz zapłacić od razu (1100 PLN) lub zapłacić tylko zadatek (300 PLN). Zgłoś się przez formularz, a my wyślemy ci dane do przelewu.

No, to smutno. Pieniądze ci przepadną. Ale może rozmyślisz się, że się rozmyśliłeś i jednak przyjedziesz? Możesz przyjechać nawet jak się rozmyślisz.

W przypadku, gdyby z nieprzewidzianego powodu obóz nie mógł się odbyć, zwrócimy wszystkim wszystko co zapłacili.

Nie no, serio? Stajemy na uszach, żeby cena była absurdalnie niska.

Ale wiadomo, różnie w życiu bywa, więc jak ci brakuje funduszy to daj nam znać. Zawsze mamy specjalny fundusz dla ewentualnych gości specjalnych. Zwłaszcza jeżeli jesteś spoza Polski. Im bardziej różnorodni ludzie tym ciekawszy obóz!

Przygotowanie do obozu

W przypadku skrajnej nieustraszoności można nic. Ale my jednak zalecamy żeby wziąć jedną, niektóre lub wszystkie z następujących rzeczy:
– namiot
– śpiwór
– przeciwdeszczowe rzeczy
– miskę, łyżkę i kubek do jedzenie pod chmurką
– cieplejsze rzeczy na zimniejsze dni
– ręcznik, mydło, i tak dalej
– maskotkę lub przytulankę (nawet jak ktoś jest starszy)
– krem z filtrem lub bez filtra
– radiotelefon PMR
– instrument do grania albo śpiewnik do śpiewania

zajrzyj do Szczegóły obozu po pełniejszą listę 🙂

Znajdź na mapie: Świetlicę wiejską w Witkowie i wyznacz trasę.

Jeśli przyjedziesz transportem publicznym, to jeszcze badamy najwygodniejsze rozwiązania, ale ODWAGI! Samemu też napewno coś wymyślisz.
Jeżeli wyzwanie cię przerośnie to możesz też się skontaktować z nami, może akurat ktoś będzie w stanie odebrać cię z okolicznego przystanku.

To jesteś w dobrym towarzystwie, bo pół kadry ma specjalne wymagania żywieniowe. Przyjmujemy wyzwanie, nie ma takich wymagań żywieniowych, z którymi byśmy sobie nie poradzili. Pomożemy w czym się da, ale musisz pamiętać, że na tym obozie robimy dużo sami. Więc jest całkiem prawdopodobne, że będziesz musiał się wysilić trochę więcej niż inni.

A kimże my jesteśmy, żeby ci mówić jak masz żyć? Ubezpieczeń jest mnóstwo i jest to kwestia indywidualna. My jesteśmy zawsze przygotowani na różne zdarzenia, ale od czego i jak się ubezpieczyć, zostawiamy indywidualnej decyzji każdego.

Życie obozowe

Na samym początku obozu, zanim podzielimy się na grupy, spędzamy trochę czasu z każdym z uczestników żeby się poznać, ale też ustalić poziom angielskiego. Dopiero na podstawie tych informacji podzielimy się tak, żeby każda grupa miała nie tylko podobny poziom, ale i podobne oczekiewania.

Bo może się przykładowo zdarzyć, że znajdzie się grupka uczestników bardziej ambitna w pokonywaniu własnych lęków niż Hermiona Granger. Wtedy dla nich zrobimy małą grupę wyczynową.

Tyle wiemy na pewno, że w grupie nie będzie mniej niż 3 osoby i nie więcej niż 7.

Ile kto chce.

Co, boisz się, że nie będzie co robić? Zawsze na obozach był odwrotny problem: jak zdążyć zrobić to wszystko, co byśmy chcieli zrobić.

Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji nas poznać, to pamiętaj, że te obozy organizują ludzie raczej nietypowi. Przeciętny organizator to nie jest magister po studiach anglistyki, tylko podróżnik, który mieszkał w kilku krajach, mówi w czterech językach, poznał tysiące ludzi, przeczytał setki książek i ma więcej zainteresowań niż czasu.

My się nie nudzimy. Po prostu nie ma takiej opcji.